Cykl: Splin

Autor: Łukasz Kuźniar, Gatunek: Poezja, Dodano: 04 grudnia 2015, 21:21:04
[tekst został skasowany przez autora]

Komentarze (6)

  • Zastanawia mnie słowo 'martwe' zwierzęta. W/g mnie to akurat te trzy wymienione to i atomwa nie zniszczy. (karaluch ponoć najodporniejszy, a potem szczur)

  • Zastanawia mnie słowo 'martwe' zwierzęta. W/g mnie to akurat te trzy wymienione to i atomwa nie zniszczy. (karaluch ponoć najodporniejszy, a potem szczur)

  • Splin

    I.

    Przez cienkie szyby wkrada się światło, drzewa za oknem
    jakby bardziej nagie. Prawa połowa łóżka pusta, niedopita
    woda w szklance, ramka po plakacie Marvela i co godzinę
    ta sama BOLEŚĆ: boleść. Piszę słownik wyrazów martwych,
    nie ma w nim miejsca na twoje imię. W głowie płynie rzeka,
    która budowała historię bycia razem, tę niebywałą historię,
    co skończyła bieg. I dalej już nic, nigdy, kreska.

    II.

    Nie jest kreską. Pamięć nie umiera,
    jej długie korzenie dotykają skał i drążą, jak drzewka
    winnic. Rodzą się cierpkie owoce, ich smak na zawsze
    pozostaje w ustach. Przestawiasz wskazówki zegara,
    Zmieniając kalendarz, myślisz,
    że wymażesz to, co rosło po 2012, że przecież tego
    nie mogło być, nigdy nie było.

    III.

    A jednak. W szafie wisi
    bezrękawnik, znoszony, na ciebie
    od lat za mały. Tego nie wyprzesz.
    Na regale książki, w lodówce
    lesiówka od niedoszłego "teścia", w pliku
    wspólne zdjęcia: nad Wisłą, z Sylwestra,
    z Płońska, kiedy już należałeś do rodziny.
    Faulujesz, czerwona kartka, gwizdek.
    Wewnętrzny krzyk, trybuny puste.

    IV.

    Puste? Stoisz, klnąc jak szewc.
    Rozpacz miesza się z bólem. Słone łzy, słodkie kłamstwa.
    Spijasz z ust eliksir, którym zatrułeś stan
    skupienia. Nieboskłon ciemnieje z prędkością światła,
    zieleń staje się kolorem beznadziei. Zewsząd pojawiają się
    martwe zwierzęta

    szczwane lisy,
    szczury kanałowe
    żuki.

  • Jedno słowo zamieniłam ("godzina" na "boleść") i dałam TO W TAMTYM MIEJSCU wielką literą, TYLKO DLA UWIDOCZNIENIA. Poza tym - poskracałam. Te powtórzenia końcówek poprzednich strof w kolejnych cząstkach nie wyszły najlepiej. Wyszły niezgrabnie, przewidywalnie, nudno.

    Puenta mogłaby tez wyglądać jakoś tak:

    (...) Nieboskłon ciemnieje z prędkością światła,
    zieleń staje się kolorem beznadziei. Zewsząd pojawiają się
    martwe zwierzęta: szczwane lisy, szczury kanałowe, żuki.

    Ale może nie "żuki gnojarze". To dookreślenie staje się w towarzystwie "szczwanych lisów", itd., takie... tandetne.

  • Pani Małgosiu, dziękuję pięknie za wnikliwe czytanie, za te poprawki. Rzeczywiście, teraz to ma jakiś zryw, brzmi dużo lepiej, dziękuję ogromnie! :)

  • Mam tylko uwagę do czasu w pierwszej zwrotce w wersach:
    "
    ...
    woda w szklance, ramka po plakacie Marvela i co godzinę
    ta sama godzina: boleść. Piszę słownik wyrazów martwych,
    ..."
    - chodzi mi o to, że "co godzinę mija godzina"
    realnie: godziny mijają, upływają, każda minuta jest inna,
    odczucie mijania godzin, czasu zależy od sytuacji

    Piękny tekst, przemyślany.

DODAJ KOMENTARZ: Skasowanych treści nie można komentować